niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 7 "Pierwsza misja i te cholerne przewidzenia"

Impreza trwała do białego rana. Zaczynam lubić tych ludzi! Zastanawiam się gdzie podział się Raven... Jest moim pierwszym przyjacielem i szczerze boje się o niego. Idę na piętro poszukać misji. Pierwsze co rzuca mi się w oczy to ta misja:
"Poszukiwany mag kasy "S", który zaprzestanie wojnie pomiędzy dwoma świątyniami.
Znajdują się one na obrzeżach stolicy Fiore.
Wynagrodzenie: 3 000 000
Zleceniodawca: Kapłan Świątyni"

Co?! Aż tyle?! Nie no biorę! Szybko schodzę na dół.
-Miruś biorę to zadanie- mówię i pokazuję kartkę.
-Jasne. Powodzenia- odpowiada z uśmiechem.
Od razu kieruje się na stację. Na szczęście zdążam na pociąg. Droga powinna zająć mi ok. 4 godz. Zasypiam.

~Sen + Retrospekcja~
- Co mamy z nią zrobić Panie?- słyszy głos jakieś kobiety.
-Bardziej obchodzi mnie jej brat. Z nią możecie robić co chcecie. Tylko jej jeszcze nie zabijcie.- odpowiada głęboki baryton.
Słyszy skrzypienie otwierających się drzwi. Patrzy w ich stronę. Stoi w nich kobieta o długich, blond włosach, czarnych oczach i skrzydłach. Anielica. 
-No to się pobawimy "Księżniczko"- uśmiecha się ironicznie- Zabójca Demonów: Miecz sprawiedliwości.
Czuje ogromny ból w prawej nodze. Sączy się z niej krew. Brudzi jej białą sukienkę. Po jej policzkach spływają dwie, czerwone łzy. 
-To dopiero początek- kobieta unosi wyskok miecz by zadać kolejny cios. Wtedy otacza ją ciemność. Znów spada w otchłań.
~Koniec~
Budzę się na mojej stacji. Szybko wychodzę z pociągu i idę w kierunku zleceniodawcy. Gdy dochodzę do celu widzę dwie ledwie stojące świątynie. Masakra! Zaraz, zaraz. O cholera! Nie napisali, że to Świątynia Słońca i Świątynia Księżyca!!! Co ja mam zrobić?! No trudno. Wybrałam. Nie ma już odwrotu. Z jednej z ruin wychodzi gościu w białej todze. 
-Kim jesteś dziecko?- pyta. Dziecko? Dziecko?! Na serio?!
-Po pierwsze: Nie dziecko. A po drugie: Jestem magiem z Fairy Tail- pokazuję mu znak- Mam pomóc. Więc o co chodzi?
-No nareszcie! Chodź za mną.
Prowadzi mnie w głąb lasu. Kur**, a jeśli to jakiś niewyżyty, pedofil?! Zatrzymujemy się na jakieś polance.
-No, więc. Od dawna źle się dogadywaliśmy. Lecz nigdy nie było, aż tak źle. Nasze wyznania bardzo się różnią. 
-I co ja mam z tym zrobić?
-Pomóż znaleźć rozwiązanie- mówi.
-No dobra- mówię. 
-Dzięki ci! Jeśli chcesz możesz się rozejrzeć.
Wracamy przed świątynie.
-Ja muszę iść. Przepraszam- Kapłan idzie do Świątyni Słońca.
I co ja mam niby zrobić, co?! Ja pierdziele! 
-One-chan!- słyszę wołania- One-chan, gdzie jesteś?
Niemożliwe. Ten głos. To on. Biegnę w jego kierunku. 
-One-chan! Chodź! Tata nas woła!- jestem coraz bliżej.
Widzę go. Mały czarnowłosy chłopiec o czarnych oczach. Mój braciszek.
-Chodź One-chan- mówi.
Podchodzę do niego.
-Nii-san...- chcę go przytulić, ale on rozpływa się w powietrzu.
-Nii-san! Nii-san!- on nie mógł zniknąć! 
Klęczę w miejscu, gdzie stał. To były tylko przewidzenia. Ale jego ciepły uśmiech, te oczy. Jedna łza spływa mi po policzku. Na mojej dłoni zostaje czerwona kropla. Tak bardzo za nim tęsknie.
-Wiesz, że cię kochamy, prawda córeczko?- ten głos. Patrze w stronę jego źródła. To ona. Stoi przytulona do niego. Uśmiechają się.
-Oka-san, Oto-san...- moi rodzice. Tak bardzo się kochają.
-Tyle ile jest gwiazd na niebie, tyle ile promieni ma słońce tak mocno kochamy ciebie- mówią razem. Kolejna łza. Podbiega do nich mój brat. Uśmiechają się promiennie i patrzą na mnie. Kolejne łzy. Podbiegam do nich, chcę ich przytulić, pokazać jak tęsknię. Tak samo ja wcześniej rozpływają się. Już wiem jak rozwiązać sprawę.
-Uwaga!!!!!!!-krzyczę- Wszyscy z obydwóch świątyń wychodzą przed nie bez broni, natychmiast!!!!
Powoli, ale jednak wychodzą.
-O co chodzi?- pytają.
-Czemu macie dwie świątynie zamiast jednie?
-Czy to nie oczywiste?- mówi ktoś od Księżyca.
-Oświeć mnie bo nie kumam- odpowiadam zła.
-Dwie przeciwne siły nienawidzą się. Proste.
-Właśnie nie! Nie proste! Słońce i Księżyc się kochali! Mieli dzieci, które kochali tak samo! A wy to wszystko niszczycie! Nie o to w tym wszystkim chodzi! Jeśli w nich wierzycie i ich czcicie powinniście robić tak jak oni! 
-A skąd ty to wiesz?- pyta zgryźliwie staruszka.
-Jesteście, aż tak tępi czy tylko udajecie? Zbudujcie jedną świątynie! Mogę wam pomóc.
-Co ty na to Cronos?- pyta Kapłan ubrany na czarno.
-Myślę, że to dobry pomysł. Przecież była przepowiednia. My ją ominęliśmy. Zbrukaliśmy ich dobre imię. Musimy to teraz naprawić- podchodzą do siebie i ściskają swoje dłonie.
-No i tak ma być- mówię z wytrzeszczem na gębie- Pomóc wam?
-Nie musimy zrobić to sami. To będzie nasza pokuta. Dziękujemy- mówią razem.
-Nie to ja wam dziękuję.
-A i to twoja zapłata- podaje mi woreczek klejnotów.
-Będzie wam bardziej potrzebne- oddaje mu pieniądze.
-Przyjmij chociaż połowę- nalega.
-Na to mogę ewentualnie pójść- mówię i wkładam woreczek do kieszeni.
-Jeszcze raz dziękujemy.
-Już mówiłam, że to wy bardziej mi pomogliście niż ja wam- uśmiecham się i macham im na do widzenia.
Idę przed siebie, na pociąg.
-Tyle ile jest gwiazd na niebie, tyle ile promieni ma słońce tak mocno kochamy ciebie- słyszę.
Uśmiecham się lekko.
-Zawsze i wszędzie- szepczę.
Znowu jadę pociągiem. Już nie chcę mi się spać. Po całej drodze idę prosto do gildii. Z kopa otwieram drzwi.
-Wróciłam!!!!
-Tak szybko?- pyta Mira.
-Było łatwo- mówię- Dasz pucharek lodów czekoladowych Miruś?
-Jasne- uśmiecha się.
Ogarniam wzrokiem całą gildię. Burdel jak zawsze. Jednak uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Kocham ich. Są moją nową rodziną.
-I co tam słychać?- Raven!
-Gdzieś ty był, co?!
-Nie wkurzaj się tak. Ważne sprawy "Tap Sekret"- odpowiada z uśmiechem.
-Ok.
Chłopak idzie w kierunku Natsu i Graya. Od razu wszystkie dziewczyny podchodzą do mnie.
-Jesteście razem?- pytają na raz. 
-Nie.
-A ma dziewczynę?
-Nie- ich twarze wyrażają ulgę. Szkoda, że muszę to popsuć- Ale z tego co wiem to ma chłopaka w Blue Pegasus.
Ich miny mnie rozbawiają.
-Żartujesz, prawda?- ach ta nikła nadzieja.
-Niestety nie. Raven jest gejem. I nic tego nie zmieni- po co je okłamywać. Jak już mówić to prawdę prosto z mostu.
Chyba popsułam im humory. No, cóż. Mówi się trudno. Biorę lody i zaczynam je jeść.


Rozdział mi się nie podoba.
Kuro: Nie jesteś jedyna.
Nudny jak flaki z olejem.Ale cóż. Mówi się trudno. Buziaczki^^

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 6 "Mów do ręki bo mój mózg ma cię dość"

Jest po południe. Moja głowa uderza o blat baru.
-Wszystko dobrze?- pyta Mira.
-Nie. Nic nie jest dobrze- mówię- Dupa, dupa i jeszcze raz dupa!
-Co się stało?
-Muszę iść na misję.
-To wybierz coś sobie.
-Właśnie w tym problem! Żadna z nich nie krzyczy: "To ja! Weź mnie!" Żadna z nich nie pasuje na moją Tap Misje!!!
-Ale masz problemy- wtrąca się Luxus.
-Nie mówię do ciebie, tandetna żarówko.
-Co powiedziałaś wiedźmo?!
-Wiedźmo? Na serio> Wiesz mogłeś się bardzie wysilić.
-Jeszcze czeg...-moja dłoń przeszkadza mu w wypowiedzi.
-Mów do ręki bo mój mózg ma cię dość.
Wściekły blondyn wchodzi na piętro gildii. Przez chwilę zastanawiam się nad misją klasy "S". Kur.. Czemu nie jestem "S"?!
-Mistrzu- podchodzę do niego- Możemy pogadać na osobności?
-Jasne. Chodźmy do gabinetu.
Idziemy na górę. Każdy kieruje wzrok w naszą stronę. Powoli wchodzimy do pomieszczenia i siadamy na krzesłach.
-To o czym chciałaś porozmawiać?
-Jak mogę zdobić rangę "S" nie walcząc z członkami gildii?- mówię otwarcie.
-Nie da się.
-Mistrzu. Ja nie chcę zrobić im krzywdy. Widziałeś co działo się z Natsu.
-Dlaczego chcesz zdobyć tę rangę?
-Normalne misje są dla mnie za łatwe. Proszę, Mistrzu.
Starszy mężczyzna chwile się nie odzywa. Myśli.
-Dobrze...
-Dziękuję!
-Jest jedno "ale".
-Mianowicie?
-Musisz pokonać Mirę.
-Czemu? Nie chcę wam zrobić krzywdy!
-To jest mój wymóg. Możemy nawet zaraz- posyła mi uśmiech.
-Dobrze- mówię nie chętnie.
Schodzimy na dół.
-Miruś! Chodź. Wychodzimy- mówi Staruszek.
Starsza Strauss idzie bez żadnych oporów.
Kierujemy się na polane daleko za miastem.
-O co chodzi?- dopiero teraz o to pyta?!
-Kuro chce z tobą walczyć.
-Dobrze- posyła mi uśmiech- To ma być walka na serio?
-Nie wiesz, udawana! Jasne, że prawdziwa!- denerwuje mnie.
-Nie będę cię oszczędzać, wiesz o tym?
-Jasne.
Stajemy na przeciwległych stronach pola.
-Możecie zaczynać!- krzyczy Mistrz.
-Przejęcie: Dusza Szatana!
Czekam na jej ruch. Po chwili naciera na mnie.
-Magia dźwięku: Aria operowa!
Na dziewczynie nie zrobiło to najmniejszego wrażenia.
-Kur... Magia dźwięku: Kołysanka demonów!
To ją na chwilę odurzyło. Mam szansę!
-Magia Łańcucha: Pentagram!
Unieruchomiłam ją.
-Tylko na tyle cię stać?- pyta. Już nie jest związana.
-Nie będę ci pobłażać!- krzyczy.
-Wcale o to nie prosiłam!
Uderza w moje ciało zbyt szybko. Odrzuca mnie do tyłu i uderzam o skały. Kaszle krwią.
-Nie potrafisz nic lepszego?
-Skoro prosisz... Przejęcie Dusza Szatana: Sytri!
-Dobra... Magia Kolców: Zbroja!
Moje ciało oplatają kolce.
-Teraz czas na mój ruch-mówię i uderzam w nią z całej siły. Spada na ziemię.
-Nie oszczędzaj mnie!- krzyczy- Potrafisz więcej!
-Jak chcesz...-nie chciałam tego,ale...- Zapomniana Magia: Zabójca Słońca i Księżyca!
Czuję jak  moje ciało się zmienia. Wszystko staje się czystą energią.
-Demoni Podmuch!- atakuje Mira.
Powoli otwieram oczy. Każde z nich jest inne. Jedno jak słońce, drugie jak księżyc.
-Miruś skarbie przepraszam- mówię- Zabójca Słońca i Księżyca: Apokalipsa!
Chwilę później Mira leży na ziemi w ludzkiej formie i się nie rusza. Ląduje szybko obok niej.
-Mira, daijobu desu ka?- nie chciałam jej zrobić krzywdy, naprawdę!
-Hai...- odpowiada słabo.
-Gomen- mówię.
-Nic się nie stało-podnosi się- Sama tego chciałam. To było coś, prawda Mistrzu?
Mistrz patrzy się na nas z otwartą gębą. Zaraz, zaraz. Od kiedy o jest taki wysoki?! O cholera! Jesteśmy w kraterze!
-Wiesz Kuro nie musiałaś tak mocno uderzać- mówi Staruszek- Ale to prawda Mira. Coś naprawdę wielkiego.
-Gomen- powtarzam się. Dlatego chciałam innego sposobu niż walka!
-Nie masz za co- biało włosa posyła mi uśmiech- Już wszystko okej. A z tobą?
No, cóż. Trochę boli mnie brzuch od uderzenia, ale to nic.
-Też okej. Ale muszę ci coś powiedzieć.
-Co?
-Wyglądamy okropnie- stwierdzam. Mamy potargane włosy, a z naszych ubrań zostały strzępki. Obydwie wybuchamy śmiechem. Z trudem wychodzimy z krateru. Wracamy do gildii uśmiechnięci. Gdy wchodzimy wszyscy patrzą na mnie i Mirę przerażeni.
-Co się stało?! Kto wam to zrobił?!-krzyczą wszyscy na raz. A my znowu się śmiejemy. Opieramy się jedna o drugą. Jak przyjaciółki.
-Mam ważne ogłoszenie- mówi Staruszek i każdy momentalnie milknie. Tylko my chichoczemy- Oficjalnie Kuro zostaje magiem klasy "S"!!!!!!
-CO?!- ja z nich nie mogę!
- Z tej okazji... IMPREZA!!!!!!!!!
I kolejny dzień miną w Fairy Tail. Jedyne co mnie zastanawia to gdzie Raven. No, cóż. To jego życie może robić co chce.

No i w końcu rozdział 6!!!!!!!! Kuro poszła spać. Ja też miałam. Ale dla was wszystko^^ Mam nadzieję, że się podoba. Może to trochę tandeta, ale moglibyście zostawić komenatrze ludzie dobrej woli. To one dają mi wenę i motywacje! Nie no zaczynam gadać jak własna matka! To przez te gorączkę. Do zobaczenia. Buziaczki^^

poniedziałek, 27 maja 2013

Wiersze^^

No, więc... Bardzo mi miło, że aż trzy osoby chcą moje wiersze!
Kuro: Nadal nie wiem czemu oni tego chcieli. Większej tandety świat nie widział.
Odwal się! Więc oto kilka wierszy:



"Jestem jak Alicja goniąca za królikiem.
Za marzeniami.
Ślepa wpadam do dziury
i lecę w dół.
Jak anioł wypchnięty z nieba.
Jestem w innym świecie.
Mogę robić co chcę.
Maluję, śpiewam, tańczę.
Nie muszę udawać.
Mogę być sobą.
Wzbijam się w powietrze na skrzydłach wróżki z bajek.
Wiatr, który plącze mi włosy,
wolność, którą wchłaniają moje kości
są moją adrenaliną.
Nie widzę już nic.
Mój sen zamienia się w koszmar.
Koszmar, z którego chcę się obudzić."



"Witam cię w świecie, w którym wszystko jest nonsensem.
Kwiaty w kolorach tęczy,
droga pod twoimi stopami.
Nawet słońce.

Witam cię w świecie, w którym wszystko jest nonsensem.
Ptaki śpiewające nad twoją głową,
króliki bawiące się na łące.
Nawet życie.

Witam cię w świecie, w którym wszystko jest nonsensem.
Nawet ty."




"Otwieram oczy.
Zimno mi.
Już nie mogę nic zrobić.
Już nie mogę zmienić tego, że upadam.

Tak wiele uśmiechów zamienia się w łzy.
Chcę coś zrobić.
Ale nie mogę zmienić tego, że upadam.

Tak wiele dłoni wokół mnie.
Chcą mi pomóc.
Odtrącam je.
Nie zmienią tego, że upadam.

Słyszę śpiewy aniołów.
Łapią mnie.
Chcą uratować. 
Wyrywam im się.
Bo nawet one nie zmienią tego, że upadam."




"Witam cię Panno Alicjo.
Witam w Krainie Czarów.
Wszystko tutaj jest inne.
Ale to tylko gra, prawda?

Tutaj kwiat nie jest kwiatem.
Zwierze nie jest zwierzęciem.
Człowiek nie jest człowiekiem.
Ale to tylko gra, prawda?

Rzucasz się w wir szaleństwa.
Powoli tracisz zmysły.
I zakochując się w Kapeluszniku zatracasz siebie.
Ale to tylko gra, prawda?

Więc teraz czas na mój ruch."




I jak się podobają?
Kuro: Są do dupy.
Już coś powiedziałam na twój temat pchło czekoladowa.
Kuro: Jak nie, to nie (wychodzi z pokoju trzaskając drzwiami)
No nic. Do następnej notki^^

niedziela, 26 maja 2013

Pytanko^^

Witam, cześć i czołem towarzysze! Przepraszam, że to nie nowy rozdział, ale wena chwilowo The End.
Kuro: Po prostu powiedz, że ci się nie chce.
To nie tak! Musiałam napisać rozdział do książki. Takie zadanie z polskiego. No, ale mam do was pytanie.
Kuro: Nie błagam, nie rób tego!
Czy chcielibyście żebym wstawiła kilka swoich wierszy?
Kuro: Nie! Błagam powiedzcie nie!
Dlaczego?!
Kuro: Od twoich wypocin, aż rzygać mi się chce!
Ranisz moje uczucia!!!
Kuro: Trudno! Jestem zbyt młoda i piękna żeby umierać!
Nie odzywam się do ciebie! Wracając do was moi czytelnicy... Wstawić wiersze czy nie? Zrobię jak chcecie. Do zobaczenia! Buziaczki^^

Rozdział 5 "Wiesz Kuro, jeśli nie podoba ci się bycie dziewicą to mogłaś mi powiedzieć, a nie z pierwszym, lepszym ekshibicjonistą na dachu...."

~~Sen + Retrospekcja~~

-Nii-san! Nii-san!!- mała dziewczynka biegnie w stronę starszego chłopaka- Gdzie byłeś? Nie długo będzie noc. Musimy iść do mamy.
-Ja tu zostaję. Nie zamierzam tam wracać.
-Ale dlaczego? Tam jest bezpiecznie nocą Nii-san!- czarnowłosa ciągnie braciszka za rękę.
On odtrąca ją, przez co dziecko upada.
-Nie potrzebuję ciebie ani tej zołzy. Nic dla mnie nie znaczycie- odpowiada spokojnie.
-Nii-san... Ty... Ty... Ty idioto! Nienawidzę cię!!- dziewczynka ucieka z płaczem. Zmierza do pokoju z cudownym, czarnym fortepianem. Zaczyna grać dobrze znaną jej melodię (dop. od aut. puśćcie Lacie's Melody). Nagle otacza ją ciemność.

~~Koniec snu~~

Rozglądam się dookoła.  No tak. Zasnęłam na dachu. Czuję jak jakieś ramiona obejmują mnie. Patrzę. To Gray!
-Co do cholery?!- krzyczę.
-Możesz nie wrzeszczeć? Niektórzy chcą jeszcze pospać.
-Mogę wiedzieć dlaczego ty mnie przytulasz?!
 -Żebyś nie była samotna.
-Samotna to bym nie była z wrzodem na dupie!!- rzucam się na niego (dop. od aut. bez skojarzeń proszę).
-Wiesz Kuro, jeśli nie podoba ci się bycie dziewicą to mogłaś mi powiedzieć, a nie z pierwszym, lepszym ekshibicjonistą na dachu- ten głos. To Raven.
Faktycznie jesteśmy z magiem lodu w dość nietypowej pozycji, ale żeby od razu, że nie podoba mi się moje dziewictwo?! Nagle robi się gorąco. Goręcej niż ustawa przewiduje.
-O cholera- myślę- Ojciec patrzy!
W trybie natychmiastowym schodzę z Fullbustera.
-To na razie- i idę do domku spać.
                                                                       ~*~

-Natsu Dragneel!!!- wrzeszczę.
-Tam jest- Mira pokazuje na istotę skuloną w kącie.
-Dzięki Miruś- mówię i z uśmiechem seryjnego mordercy do Smoczego Zabójcy.
-Draaagneel~- słodko przeciągam.
-Błagam nie zabijaj!- mówi.
-Trzeba było wcześniej włączyć ten swój orzeszek zwany mózgiem!
-Będę grzeczny! Nigdy więcej tego nie zrobię!
-No, ja myślę. Raczej nie wiele zrobisz wąchając kwiatki od spodu!
Już mam zakończyć jego żywot, gdy ktoś mnie zatrzymuje.
-Co znowu?!- jestem wściekła.
-Może tak łaskawie powiesz nam o co chodzi?- Gray jest w samych gaciach.
-Ten idiota, pół mózg, różowo włosy żul spod Lidla... Zeżarł mi wszystko co miałam w mojej lodówce!!!!
-Głodny byłem!- usprawiedliwia się.
-W dupie to mam!
-O co się gotujesz? To tylko żarcie- mówi Laxus.
-Tylko... żarcie?!- wrzeszczę- MOJA lodówka i znajdujące się w NIEJ jedzenie to ŚWIĘTOŚĆ!!! A mówią, że blondynki są głupie. No, cóż. Blondyni chyba mają tak samo.
-Że co?!
-Czekaj, czekaj- pod chodzę do niego i zaczynam grzebać mu we włosach.
-Co ty wyprawiasz?!
-Ma odrosty, ma odrosty!!- krzyczę.
-I co z tego?- pyta Mira.
-To ty nie wiesz?
-Nie.
-Jak blondyn  lub blondynka ma odrosty to oznacza, że mózg jeszcze walczy! Ale jego są coś nikłe. Współczucie. Jaką trumnę chce twój orzeszek?
-Odpierdol się- wkurzony chłopak wychodzi z gildii trzaskając drzwiami.
-Ale przerośnięte ego- stwierdzam- Zupełnie jak te laski z "Tap Madel".  



Uff... I skończyłam!
Kuro: Ciesz się puki możesz.
Dlaczego?
Kuro: Jutro poniedziałek.
Nie!!!!!
Kuro: Buhahahaha!!!!!!!!
No dobra. A więc nie wiem kiedy następna notka. Postaram się jak najszybciej. A do tego czasu... Buziaczki^^

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 4 "Zamiast źrenic mam znaki Fairy Tail"

No i nowy rozdzialik gotowy!
Kuro: Nie ciesz się tak. Przyprawiasz mnie o mdłości.
No wiesz. Obrażam się na ciebie.
Kuro: Gloria! Wreszcie cisza i spokój!
Ranisz mnie pchło czekoladowa!
Kuro: Pchło czekoladowa? (mina WTF)
No... Ty się nie znasz! Zapraszam również do zakładki "Bohaterowie". Takie na szybko opisy może później poprawię. Ale na razie musi wystarczyć. Nie przeciągając... Panie i Panowie! Rozdział 4!!!!


-Kuro!- "banan" z twarzy Miry nie schodzi nawet na sekundę- Gdzie chcesz mieć znak gildii?
Od razu odsłaniam szyję.
-I gotowe!
Patrzy mi w oczy. Wiem co widzi. Zamiast źrenic mam znaki Fairy Tail.
-Co do...
-Ciii... To będzie nasz sekret - kąciki moich ust unoszą się lekko ku górze. Ona odpowiada mi oszałamiającym uśmiechem.
-Chcesz coś do jedzenia?
-Może.... Już wiem! Lody!!
Po chwili zajadam się czekoladowym przysmakiem.
-Może opowiesz nam coś o sobie?
-Nie- nie lubię opowiadać o sobie. Nie ma nic ciekawego. A szczególnie, że sama nic o sobie nie wiem.
-Ale dlaczego? Jesteśmy twoimi nakama- zbyt naciska.
-Bo nie- syczę i odchodzę z pucharkiem do stolika.
-Nie musiałaś być taka oschła. Ona chciała być twoim wsparciem- dopiero teraz się odezwał! Co za wredota.
-Wsparciem, sramciem. Nie potrzebuję czegoś lub kogoś takiego- odpowiadam.
- Jeszcze to odszczekasz. Zobaczysz.
-Wypraszam sobie. Psem nie jestem.
Nagle Natsu podchodzi do mnie i wrzeszczy:
-Walcz ze mną!!!
-Nie- odpowiadam spokojnie.
-Dlaczego?!
-Bo nie mam ochoty.
-WALCZ!!!-i wali pięścią w stół przy okazji strącając moje lody!
-Nie żyjesz podróbo jaszczurki!
-Nie jestem żadną jasz...- nie dokańcza. Przeszkadzają mu w tym włócznie. Już mają przebić jego ciało, gdy czuję jak dostaję w twarz. (dop. od aut. I cała taka rozróba o lody?! Boję się!) Mój wzrok zwraca się na winowajcę. To Raven. W swojej ludzkiej postaci.
-Opanuj się bo inaczej kogoś zabijesz.
Patrzę na Natsu nadal unieruchomionego przez broń. W niecałą sekundę chłopak jest wolny.
-Ja... Ja.... Gomen- jąkam się i uciekam z gildii.

~~Punkt widzenia Ravena~~

Zawsze była nerwowa. Ale to nie tylko jej wina. Natsu mógłby czasami przyjąć odmowę. Rozglądam się po gildii. Wszystkie dziewczyna patrzą na mnie z otwartymi ustami. No tak! Przecież nie wiedziały, że jestem facetem! Posyłam im delikatny uśmiech. Ciche westchnięcia wyrwały im się z ust.
-Gdzie ona poszła?- pyta mnie Gray już bez koszulki. I ona mi powie, że nie jest seksowny!
-Zapewne zapalić bo trawkę zostawiła w chacie-odpowiadam beznamiętnie.
-Może powinniśmy jej poszukać?- on chyba naprawdę się o nią martwi.
-Dajmy jej trochę czasu.
-Jesteście razem?-pyta Strauss.
-Nie. Jesteśmy jak rodzina. Ona jest moją słodką One-chan- mówię z delikatnym uśmiechem.
Fullbuster nie mogąc wytrzymać wychodzi z gildii. Pewnie poszedł jej szukać. Czuję chemię..... Nie. Nie taką jak Domestos. No nic. Rano poszukam tej chodzącej cholery.


~~Punkt widzenia Kuro~~

Cholera! Że też musiałam cierpliwość odziedziczyć po ojcu! Siedzę na dachu jakiegoś domu. Wypaliłam połowę paczki papierosów. Jest pełnia. Wiem, że mama na mnie patrzy. Czuję jej smutek.
-Tak. Patrz jak twoja "córeczka" się truje- mówię szeptem.
Zaczyna padać deszcz.
-Teraz ci się na płacz zebrało?! Wiem, że i tak mnie nie kochałaś!
Pada coraz mocniej. Kładę się powoli i zasypiam. Ostatnie co widzę jej twarz odbitą na tarczy księżyca.  Ma taki sam wyraz smutku, jak wtedy, gdy upadałam.


   Rozdział dedykuję: Yoruichi Yo, Animka-chan i Kala-chan! Wasze komentarze dały mi wenę na ten rozdział. Domo arigato ^^

piątek, 24 maja 2013

Rozdział 3: " Nie, wiesz! Wyobrażałam sobie, że wszyscy to My Little Pony!"

No po wielkich mękach i torturach upragniony rozdział 3!
Kuro: Mi się nie podoba.
Okrutna!
Kuro: Być może,
Dobra dość! Za chwilę zmieni się to w "Śluby Panieńskie:.
Kuro: O nie tylko nie ta szmira!
Masz coś do nich?!
Kurp: Dobra, dobra. Zapraszamy na rozdział nr 3!


-Erza mam małe pytanko...- mówię.
-Jakie?
-Na cholerę ci tyle bagażu?!
-Muszę być przygotowana na każdą okazję.
-Założę się, że gdzieś tam masz całe domowe wyposażenie łącznie z samochodem!
-No wiesz! Przeceniasz mnie! Samochodu to ja nie mam!
Moja mina WTF  mówi sama przez się. Jesteśmy nie daleko gildii.
-Gray, a ty co? Języka w gębie zapomniałeś czy jak?- wcześniej taki wyszczekany, a teraz cicho jak mnich w klasztorze.
-Nie. Po prostu zamyśliłem się...
Nie komentuje. Już widzę znak Fairy Tail. Mam ochotę rzucić się do ucieczki, ale wiem, że po pierwsze te dwie szalone wróżki od razu mnie złapią, a po drugie to małe czarne stworzenie na moim ramieniu wydłubie mi oczy jeśli spróbuję. Chłopak już w samych gaciach (jak on to zrobił O_O) kopie drzwi i  wrzeszczy:
-Wróciliśmy!
- Co się wydzierasz miętówo?! Nikt na ciebie nie czekał!- różowo włosy ma płuca to muszę oddać.
-Coś mówiłeś kuchenko?!
-Chcesz się bić debilu?!
-Z tobą zawsze idioto!- i już zaczyna się rozróba totalna.
Nic się nie zmienili przez te 10 lat. Nikt mnie nie poznaje. Nikt oprócz mistrza. Posyła mi uśmiech.
-Witamy ponownie w Fairy Tail!!- zatrzymuje wzrok na moich piersiach. Teraz to się wpieniłam.
-Czy podstawą gildii są sami starzy zboczeńcy?
-A czego się spodziewałaś? Że faceci to idealne kopie Jezusa Chrystusa syna bożego, a dziewczyny Marii Magdaleny wiecznej dziewicy?- pyta blondyn z blizną na oku.
-Nie, wiesz! Wyobrażałam sobie, że wszyscy to My Little Pony!- odpowiadam.
-Uuu mała dziewczynka myśli, że jest fajna!
-Uuuu mały chłopczyk wcieka się bo ktoś potrafi mu odpyskować! Idź wypłacz się w podusie!- wkurza mnie ten gościu. Jakiś taki nie dorozwój.
-Co myślisz, że jesteś twarda?
-Na pewno twardsza od ciebie, ty dupo wołowa!
Gostek wkurza się i posyła w moją stronę kilka błyskawic. Gdy już mają we mnie uderzyć sprawiam, że rozpływają się.
-Nie powinieneś tego robić- w moich oczach błyska czerń i ciemne macki oplatają ciało chłopaka- Przeprosisz czy wolisz zginąć?
- Nigdy nie przeproszę!- macki zaciskają się coraz bardziej- Aaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!
-Wystarczy- Staruszek kładzie mi dłoń na ramieniu.
Po chwili blondyn jest wolny.
-Ty... Ty... Ty dziwko!- krzyczy.
Podchodzę do niego i zaczynam szeptać:
-Radzę ci ze mną nie zadzierać Luxus bo może się stać coś strasznego.
-Skąd znasz moje imię?- jego przerażony wyraz rozbawia mnie.
Robię minę al'an Sebastian Michaelis i mówię:
-Ciiii.... To będzie nasz sekret- i idę do baru.
                                                   

Rozdział dedykuję Yoruichi Yo^^